Jeszcze kilka lat temu, bezalkoholowe trunki kojarzyły się wyłącznie z piwem dla kierowców i winem musującym dla dzieci. Dziś jednak scena alkoholowa bez procentów rozkwita niczym pelargonia na balkonie babci w maju. A skoro już mamy piwa, wina, gin i nawet rum bez alkoholu, przyszedł czas na produkt, który wzbudził w sieci niemałe emocje – bezalkoholowa wódka Lidl. Czy produkt ten to prawdziwy innowacyjny przebój, czy raczej przedziwny wybryk laboratoryjnej fantazji? Sprawdźmy!
Co to właściwie jest – bezalkoholowa wódka?
Na początek rozwiejmy jedno: bezalkoholowa wódka brzmi jak oksymoron, niczym gorący lód albo uczciwy polityk. No bo przecież definicja wódki to destylat zawierający ok. 40% alkoholu. Bez alkoholu, to to już chyba nie jest wódka, prawda?
Otóż… i tak, i nie. Produkt oferowany w Lidlu nie zawiera alkoholu (a dokładnie – jego zawartość jest poniżej 0,5%), ale według producenta został stworzony, aby jak najlepiej oddać smak, aromat i funkcję tradycyjnej wódki – tej, którą przegryzamy ogórkiem i popijamy sokiem pomidorowym na weselach naszych kuzynów z Podlasia.
Jak smakuje bezalkoholowa wódka Lidl?
No dobra, powiedzmy to sobie jasno: tego smaku nie da się zapomnieć. To coś jakby spirytus podjął terapię, rzucił picie, ale postanowił utrzymać kontakt ze znajomymi z dawnych czasów. Aromat jest intrygująco chemiczno-roślinny, z nutą delikatności, której klasyczna wódka nigdy by się nie dopuściła.
Samo doświadczenie picia jest, cóż, interesujące. Na pewno nie sprawi, że zatęsknisz za toastami, ale jako składnik drinków czy zamiennik w koktajlach – już całkiem daje radę. Dzięki temu, że nie czuć palenia w przełyku, można pić nawet przed śniadaniem. Żartujemy. Chyba.
Do czego jej używać?
Jeśli myślisz, że bezalkoholowa wódka Lidl nadaje się tylko do picia solo – jesteś w błędzie większym niż liczba kaloryczna w serniku. Ten produkt najlepiej pokazuje swój potencjał w drinkach. Świetnie sprawdza się w bezalkoholowym Moscow Mule, Virgin Bloody Mary czy nawet w klasycznej lemoniadzie z twistem „czy to aby na pewno nic nie ma?”
To również doskonałe rozwiązanie dla ludzi, którzy chcą poczuć imprezowy klimat, ale z jakiegoś powodu unikają alkoholu – kierowców, osób na diecie, kobiet w ciąży, albo tych, którzy po prostu nie chcą dzień później zastanawiać się, kim jest Stefan i dlaczego mają jego papugę w wannie.
Opinia konsumentów – zachwyt czy hejtofala?
Jak to w internecie bywa – opinie są podzielone. Jedni zachwycają się innowacyjnością, pisząc, że bezalkoholowa wódka Lidl to świetna alternatywa i produkt na miarę XXI wieku. Inni zaś nie zostawiają na niej suchej szklanki, twierdząc, że smakuje jak płyn do spryskiwaczy z nutą rozmarynu i że wolą już wypić wodę po ogórkach kiszonych jako aperitif.
Szczerze? Trochę prawdy jest w obu grupach. To produkt eksperymentalny, nie dla wszystkich, ale z ogromnym potencjałem dla tych, którzy szukają oryginalnych smaków bez bagażu etanolu.
Czy warto kupić?
No to jak – hit czy kit? Jeśli szukasz czegoś nowego, lubisz eksperymentować w kuchni (i w barku), chcesz zaskoczyć znajomych lub po prostu życie bez alko już Ci nie smakuje – śmiało, bierz tę butelkę z półki Lidla i ruszaj w podróż po bezprocentowych wrażeniach metabolicznych.
Jeśli jednak jesteś tradycjonalistą, dla którego bez kieliszka czystej nie ma Wigilii nawet w lipcu – możliwe, że ten produkt cię rozczaruje. Ale kto wie? Może to właśnie początek twojej nowej, zdrowo procentowej przygody.
Na koniec, bez wielkich fanfar i trzymania czytelnika w napięciu – bezalkoholowa wódka Lidl może być zarówno hitem na imprezie bez kaca, jak i niezrozumiałym eksperymentem rodem z laboratorium Willy’ego Wonki. Wszystko zależy od tego, z jaką intencją po nią sięgniesz i czy potrafisz bawić się bez alkoholu. Jeśli tak – trunek ten może okazać się nieodzownym towarzyszem wielu toastów. A jeśli nie – no cóż, zawsze zostaje sok pomidorowy z chili.
Zobacz też:https://chiclifestyle.pl/bezalkoholowa-wodka-lidl-opinie-smak-do-czego-uzywac/