Włoska kuchnia to nie tylko makaron i gelato. Z każdym kolejnym rokiem w kulinarnej ofercie polskich marketów pojawiają się nowinki znad Adriatyku, które kuszą zarówno zapachem, jak i wyglądem. Biedronka, znana z tropienia smakowych trendów, ostatnio zaskoczyła swoich klientów wyjątkową propozycją – pinsą. Choć brzmi jak nowa opcja na siłowni, to bardziej pasuje do piekarnika niż do fitness klubu! Zatem, czym właściwie jest pinsa i czy warto po nią sięgnąć, przeczesując alejki z mrożonkami z miną włoskiego degustatora? Rozsiądź się wygodnie, bo zabieramy Cię na smakowitą podróż do słonecznej Italii z przystankiem przy lodówkach w Biedronce.

Czym jest pinsa i co ją różni od pizzy?

Pinsa, choć wygląda jak kuzynka pizzy, to jednak daleka krewna z własnym charakterem i temperamentem. Włoscy smakosze przypisują jej korzenie aż do starożytnego Rzymu – stąd też pełna nazwa: pinsa romana. Co ciekawe, nazwa „pinsa” pochodzi od łacińskiego słowa pinsere, które oznacza „rozgniatać” lub „rozciągać”, co idealnie opisuje sposób przygotowania tej chrupiącej podstawy.

W przeciwieństwie do klasycznej pizzy, pinsa jest lżejsza, bardziej puszysta i łatwostrawna. A wszystko za sprawą specjalnej mieszanki mąk – pszennej, ryżowej i sojowej – oraz długiego procesu fermentacji, który może trwać nawet 72 godziny. Ciasto się nie pcha, nie wybrzydza i nie wzdymuje – idealne rozwiązanie dla każdego, kto po klasycznej marinarze czuje się niczym po zawodach sumo.

Nowości w Biedronce – co znajdziemy w ofercie?

Gdy Biedronka coś robi, to z przytupem – i tak było również w przypadku nowej propozycji dla włosko-zorientowanych kubków smakowych. W lodówkach znajdziemy kilka wariantów pinsy, każdy kuszący jak słońce nad Toskanią: klasyczna wersja Margherita, z szynką parmeńską, z serem mozzarella i rukolą czy bardziej charakterna z salami pikante.

Co więcej – przygotowanie to prawdziwa bajka. Zero wałkowania, żadnych zagniatań rodem z filmu „Rocky III”. Wystarczy wyjąć pinsę z opakowania, wrzucić ją do piekarnika na 6-8 minut i voilà – gotowy smak Italii bez zbędnego blichtru.

Pinsa Biedronka – ile to kosztuje i czy to się opłaca?

Skoro tak zachwalamy, pewnie myślisz, że cena przyprawia o zawrót głowy. Nic bardziej mylnego. Pinsa Biedronka dostępna jest zwykle w cenie od 7,99 do 11,99 zł za sztukę – w zależności od wersji smakowej i aktualnej promocji. Rozmiar? W sam raz na solowy seans z Netfliksem, ale jeśli masz większy apetyt lub nie chcesz dzielić się z nikim, warto wrzucić do koszyka dwie.

Rozważając koszt produkcji własnej pinsy od zera – uwzględniając specjalistyczne mąki, długą fermentację ciasta i czas – oferta biedronkowa wydaje się jak wygrana w kulinarnej totolotku. Smacznie, szybko i bez stresu, że przypalisz drożdżową przyszłość w piekarniku.

Opinie klientów: miłość od pierwszego chrupnięcia?

W social mediach zawrzało. Fani pizzy szybko przełamali uprzedzenia, a Instagram zapełnił się hasztagami w stylu #pinsaBiedronka i zdjęciami idealnie wypieczonych kształtów. Recenzenci zgodnie chwalą delikatność ciasta, jego sprężystość i przede wszystkim brak efektu „betonowego brzucha” po zjedzeniu.

Najczęściej powtarzanym zarzutem jest chęć – tak, chęć! – że w opakowaniu powinna się znajdować jeszcze jedna porcja, bo „jedna to za mało, panie!” Zatem jeśli planujesz romantyczną kolację lub po prostu jesteś głodny jak wilk po maratonie, lepiej od razu sięgnij po parę opakowań.

Jak samodzielnie przygotować pinsę w domu?

Dla kuchennych indywidualistów i eksperymentatorów z zacięciem do domowych wersji – pinsę można oczywiście przyrządzić samodzielnie. Wymaga to jednak nieco logistyki i odpowiednich składników. Sekret leży w cieście: mieszanka mąk, odpowiednia ilość wody (ciasto jest bardziej lejące niż do pizzy) i niczym nieprzypadkowa fermentacja. Nie pytaj jak długo – po prostu winić za to naturę!

Po przygotowaniu ciasta formujesz owalny kształt, przypominający nieco nieidealny placek (czyli dokładnie taki, jakiego chcą Włosi), a następnie pieczesz. Na wierzch kładziesz, co dusza zapragnie: klasyczna mozzarella i pomidory? Rukola, burrata i szynka parmeńska? A może figi z gorgonzolą i miodem? Nie ma złych odpowiedzi, są tylko nowe warianty szczęścia!

Więcej na temat jak przygotować domową wersję i skąd ta cała pinsowa sensacja, przeczytasz tutaj: pinsa Biedronka.

Jeśli włoskie smaki sprawiają, że Twoje serce bije szybciej, a kubki smakowe zaczynają śpiewać „O sole mio, to pinsa z Biedronki może być kulinarnym objawieniem roku. Lżejsza alternatywa dla pizzy, szybka w przygotowaniu i dostępna na wyciągnięcie ręki w spożywczym dyskoncie brzmi jak przepis na sukces. Choć brzmi egzotycznie, z każdym kęsem smakuje coraz bardziej swojsko. Wypróbuj i przekonaj się, dlaczego pinsa Biedronka podbija nie tylko Instagram, ale i kolacje Polaków. Smacznego – czy jak to mówią w Rzymie – „Buon appetito!”