SMS-y to błogosławieństwo i przekleństwo w jednym. Można nimi powiedzieć „kocham cię”, przesłać zdjęcie kota w śmiesznym sweterku, a także… rozpętać emocjonalne pandemonium. Nowa moda w komunikacji międzyludzkiej (czytaj: fexting — czyli smsowe kłótnie) sprawia, że nasze spory przekształcają się w bitwę na emotikony, trzy kropki i caps locka. Co ciekawe, choć fexting kusi dostępnością i możliwością szybkiej riposty, często prowadzi do większych nieporozumień niż klasyczna wymiana zdań twarzą w twarz.
Fexting – czyli jak pokłócić się bez dźwięku
Termin „fexting” powstał z połączenia słów „fighting” i „texting” – i dokładnie to oznacza: kłótnie przez wiadomości tekstowe. Zjawisko jest tak powszechne, że aż doczekało się swojej nazwy. Z jednej strony, kusi – bo przecież można w bezpiecznym cieple domowych pieleszy wykrzyczeć swoje racje CAPS LOCKIEM. Z drugiej strony – trudniej złapać ton, intencję, mowę ciała, a jak wiadomo: „Nie krzyczy się do siebie na kanapie, kiedy jeden jest w łazience.”
Dlaczego fexting to emocjonalny rollercoaster?
Słowa pisane mają to do siebie, że żyją własnym życiem. Możesz napisać „Dobrze…” z intencją: „Okej, pogadamy później”, ale odbiorca usłyszy w głowie ton swojej mamy mówiącej: „No dobrze, zrób, jak uważasz…”. Brak mimiki, tonu głosu i czasem nawet zwykłej pauzy sprawia, że tekstowe konflikty eskalują w zawrotnym tempie. W dodatku, pisząc, mamy więcej czasu na wymyślenie tej idealnej riposty – co w praktyce oznacza bardziej wyrafinowane ciosy słowne. A to już nie kłótnia, to werbalna fechtunek.
Jak NIE rozwiązywać konfliktów przez SMS – lista grzechów głównych
Jeśli myślisz, że napisanie pasywno-agresywnej litanii do ukochanego o 22:55 to świetny pomysł, zatrzymaj się i zrób herbatę. Oto, czego unikać:
- Ironii i sarkazmu – przez SMS nikt nie widzi twojego uśmieszku.
- CAPS LOCKA – wygląda jakbyś krzyczała, nawet gdy tylko chcesz się wyróżnić.
- Ping-ponga wiadomości – czyli jedno zdanie, jedno pytanie, trzy odpowiedzi. Można oszaleć.
- Wysyłania wiadomości w emocjach – bo potem trzeba je kasować lub… przepraszać. Poziom wstydu: cringe’ujący.
Jak rozwiązywać konflikty przez SMS z klasą (tak, można!)
Skoro już wpadłaś w fexting i nie ma odwrotu, warto znać kilka zasad, które zamienią smsową wojnę w cywilizowaną wymianę argumentów.
- Ustal zasady gry – wiadomość typu: „Chcę porozmawiać spokojnie, okej?” to lepszy start niż „A TY TO ZNOWU…!”
- Trzymaj się tematu – nie rozwijaj kłótni o zmywanie w stronę „a pamiętasz zeszłoroczne święta?”. Serio, nie warto.
- Zakończ w konstruktywny sposób – może nie jak w bajce, ale chociaż słowami: „Nie chcę się kłócić, zależy mi na nas.”
Przyda się też działający backspace – dobrze przemyślane zdanie zanim wciśniesz „Wyślij” to czasem najlepszy prezent dla związku.
Fexting vs. rozmowa twarzą w twarz – co lepsze?
Choć kłótnie przez SMS można uznać za bardziej dyskretne (sąsiad nie słyszy, że znowu walczysz o pilot do telewizora), to jednak twarzą w twarz rozwiążesz konflikt szybciej. Fexting zostawia przestrzeń na niedopowiedzenia, przypuszczenia i… automatyczne poprawki. A jak już Ci telefon zamieni „kochana” na „kochanka”, to możemy mówić o prawdziwej katastrofie komunikacyjnej.
Czy warto więc całkowicie rezygnować z rozwiązywania konfliktów przez SMS? Niekoniecznie. To dobre narzędzie do złapania dystansu, przemyślenia słów, ale finalne „wróćmy do siebie” najlepiej wypowiedzieć na żywo. Nawet w dresie i z maseczką na twarzy.
W świecie, gdzie telefon zastępuje osobisty kontakt, sztuka mądrego fextingu może decydować o długości i jakości naszych relacji. Czasem jedno „przepraszam” wpisane w SMS znaczy więcej niż tysiąc emoji. Pamiętaj jednak – nawet najlepszy telefon nie zastąpi szczerej rozmowy przy herbacie. Albo winie.
Przeczytaj więcej na: https://womenmag.pl/fexting-nowy-trend-w-zwiazkach-co-oznacza-i-jak-wplywa-na-relacje/.