Nie od dziś wiadomo, że warkocze to coś więcej niż tylko sposób na ujarzmienie kosmyków. To styl życia. A może nawet forma sztuki. Od czasów starożytnych aż po dzisiejsze trendy z TikToka – plecionki nie wychodzą z mody, a ich mnogość potrafi przyprawić o zawrót głowy. Dlatego dziś bierzemy na warsztat najpopularniejsze rodzaje warkoczy i pokażemy Ci, jak w prosty (i bezbolesny!) sposób je wykonać. Gotowa? Zaplećmy to razem!
Klasyczny warkocz – babcin hit, który wraca
Tak, to ten sam, który zaplatała Ci babcia, zanim szkoła podstawowa stała się Twoją codziennością. Ale jak się okazuje – klasyka nigdy się nie starzeje. To także idealne rozwiązanie, gdy masz 5 minut do wyjścia, a Twoje włosy wyglądają jak po walce z wiatrem i poduszką jednocześnie.
Jak to zrobić? Podziel włosy na trzy równe pasma, następnie przekładaj naprzemiennie zewnętrzne pasma nad środkowym. Powtarzaj, aż dojdziesz do końca i zepnij gumką. Voilà – możesz śmiało iść na ulicę, do pracy albo… na bal maskowy jako „Klasyczna Piękność”.
Warkocz francuski – elegancja na poziomie croissanta
Francuzi potrafią nie tylko piec bagietki, ale też inspirować świat fryzjerski. Warkocz francuski to wersja klasycznego warkocza, tylko bardziej dostojna i… trochę bardziej wymagająca pod względem logistyki.
Wymaga nieco praktyki, bo włosy zaplatamy, dobierając pasma z boków do każdego przełożenia. Efekt? Włosy są splecione już od samej nasady głowy, co prezentuje się schludnie, elegancko i niezwykle efektownie – nawet przy porannej kawie i niedospaniu. Idealny na randkę, ale i na „zoom calla z szefem”.
Warkocz holenderski – francuski, ale do góry nogami
Gotowa na małą rewolucję? Warkocz holenderski to „francuz” w wersji odwrotnej – zamiast przekładać pasma nad środkowym, przekładamy je pod spodem. Rezultat? Warkocz wypukły, trójwymiarowy, czyli fryzjerski odpowiednik makijażu 3D.
To świetna opcja dla tych, które chcą dodać swojej fryzurze objętości i dramatyzmu (a kto z nas czasem nie chce poczuć dramy na głowie?). Dwa warkocze holenderskie zaplecione symetrycznie to klasyczna „fighterka” – idealna fryzura na siłownię albo wieczór z Netflixem i akcją.
Warkocz typu fishtail – dla tych, co lubią kombinować
„Rybia ość”? Tak, brzmi niejadalnie, ale wygląda obłędnie. Warkocz typu fishtail to fryzura, która wygląda wyjątkowo skomplikowanie, ale w gruncie rzeczy nie różni się aż tak od pozostałych. Tylko zamiast trzech pasm, pracujemy z dwoma.
Z każdej strony (z zewnętrznej części każdego pasma) bierzemy cienki kosmyk i przekładamy na drugą stronę. Powtarzamy do oporu, aż powstanie misterna struktura przypominająca sieć rybacką… tylko w wersji glamour. Idealny wybór na wesele, sylwestra lub środowy wieczór, jeśli wyjątkowo Ci się chce.
Kłos – minimalizm w wydaniu romantycznym
Kłos, czyli młodsza siostra fishtaila. Te dwa rodzaje warkoczy są często mylone, ale kłos zachwyca prostotą i naturalnością. Jest niezwykle stylowy, a przy tym świetnie trzyma się na każdych włosach – od prostych po kręcone.
Wystarczy odpowiednie rozczesanie, cierpliwość oraz odrobina balsamu wygładzającego i możesz tworzyć cuda. Kłos prezentuje się romantycznie, zwiewnie i świetnie współpracuje z wszelkiego rodzaju wiankami, kapeluszami czy… leżeniem z książką na trawie.
Bokserskie warkocze – moda z oktagonu
Niech nie zwiedzie Cię nazwa – wcale nie musisz być zawodniczką MMA, żeby nosić bokserskie warkocze. Te dwie symetryczne plecionki, zaczynające się przy czole i płynące aż do karku, to hit nie tylko siłowni, ale też Instagrama.
Zaczynamy od dzielenia włosów na pół i zaplatania dwóch warkoczy holenderskich po obu stronach głowy. Trzymają się wyjątkowo dobrze, więc są idealne na dni pełne aktywności, deszczu lub niechęci do posiadania rozpuszczonych kosmyków.
Jak widzisz, świat plecionek to prawdziwe El Dorado dla wielbicielek włosowych eksperymentów. Niezależnie od tego, czy jesteś fanką klasyki, czy lubisz na głowie trochę powariować, wszystkie rodzaje warkoczy oferują coś wyjątkowego. Kluczem jest praktyka, cierpliwość i – co najważniejsze – dobra zabawa. A gdy już opanujesz podstawy, śmiało łącz różne style, twórz własne kombinacje i zostań królową warkoczy w swojej dzielnicy. Bo kto powiedział, że fryzura nie może być formą wyrazu osobowości?