Aktorski kameleon, miłośnik sztuki i człowiek o wielu twarzach — tak w skrócie można określić Artura Dziurmana. Choć znany jest z ról teatralnych i filmowych, niewielu wie, jak wygląda jego codzienność poza światłami kamer. Fani z zapartym tchem śledzą jego karierę, ale to, co naprawdę intryguje, to kulisy jego prywatnego życia. Czy zawsze pije herbatę z cytryną? Jakie ma rytuały przed snem? I dlaczego sąsiadka z trzeciego piętra mówi o nim, że to bardzo ułożony chłopiec”? Zapraszamy w podróż po ciekawszej stronie sławy, czyli tam, gdzie kończy się scenariusz, a zaczyna prawdziwe życie Artura Dziurmana!

Nie tylko aktor – człowiek z pasją

Choć Artur Dziurman większości widzów kojarzy się głównie z telewizyjnego ekranu i teatralnej sceny, ma również inne oblicza – równie fascynujące. Uwielbia poezję, sztukę oraz… nowe technologie. Tak, to nie żart. Ten artystyczny romantyk potrafi godzinami testować aplikacje mobilne wspomagające czytanie dramatów. W jego mieszkaniu można znaleźć kilka regałów pełnych klasyki, ale i tablet w zasięgu ręki. I choć brzmi to jak zestawienie niemożliwe – starego z nowym – Dziurman odnajduje się w tym mikrokosmosie ze stoickim spokojem.

Miłość, która nie lubi paparazzi

O jego życiu uczuciowym nie mówi się za dużo – celowo. Artur Dziurman życie prywatne traktuje z dbałością godną tajnych służb. To, co wiadomo, to fakt, że jest człowiekiem lojalnym i rodzinnym, a o bliskich mówi z wyjątkową czułością. Rzadko zabiera ich na czerwony dywan, woląc weekend z najbliższymi w ciszy niż błysk fleszy. Znajomi zdradzają, że potrafi sam ugotować rosół na dobrym poziomie kulinarnym – co, nie ukrywajmy, jest dla aktora punktem prestige. Kto by się spodziewał, że facet, który potrafi zagrać zawładniętego przez szaleństwo Hamleta, umie też umiejętnie przyprawić pietruszką?

Codzienność z odrobiną magii

Jak wygląda zwykły dzień Dziurmana? Otóż nie jest to typowy rozgardiasz artysty. Wstaje wcześnie, bo – jak mówi – świat wtedy jeszcze nie narzeka. Poranna kawa, kilka stron książki i wyjście z psem sprawiają, że artur dziurman życie prywatne można śmiało określić jako całkiem uporządkowane. Tak, ma psa. Rasowego? Niezupełnie. Adoptowanego ze schroniska. O imieniu Frycek, który, nomen omen, bardziej szczeka niż gra. Aktor z pasją opowiada o spacerach po krakowskich plantach, gdzie notorycznie jest zaczepiany przez fanów sztuki i starsze panie pytające, czy to on grał tego doktora w serialu. Spoiler: to na ogół był on.

Relacje, które trzymają się mocno

Dziurman to typ człowieka, który dba o ludzi wokół siebie. Koledzy ze sceny mówią o nim z szacunkiem i nutą podziwu. Nie jest gwiazdą, którą trzeba otaczać ochroną i cateringiem wegańskim prosto z Berlina. Potrafi sam przynieść ciasto na próbę, a nawet – i to prawdziwa anegdota – przyprowadził na jedną z prób teatralnych… kota sąsiadki, bo pani była w szpitalu. Jak sam mówi: Relacje są jak dobra rola – trzeba je pielęgnować, rozumieć i nie przeszarżować. To podejście przenosi również do rodziny – jego dzieci to oczko w głowie, a spotkania w gronie najbliższych zajmują wysokie miejsce w jego kalendarzu życia.

Wrażliwość i działanie

No dobrze, ale czy poza aktorstwem, psami i kotami pan Artur robi coś jeszcze? Oj robi. Od lat zaangażowany jest w działalność społeczną, zwłaszcza na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Jako osoba niedowidząca doskonale wie, z jakimi trudnościami mierzą się inni. Jego fundacja – choć nie każdego dnia na pierwszych stronach gazet – zmienia życie wielu ludzi. I to nie w przenośni, ale dosłownie. Jak mówi sam Dziurman, życie ma sens, kiedy możesz dać coś z siebie. I wygląda na to, że daje nawet więcej, niż trzeba. Chapeau bas.

Podsumowując, artur dziurman życie prywatne to temat równie barwny, co jego dorobek aktorski. To człowiek, który potrafi balansować pomiędzy blaskiem reflektorów a spokojem domowego zacisza. Od gotowania rosołu po pomoc potrzebującym – nie przestaje zadziwiać swoją autentycznością. Jeśli chcecie poznać jeszcze więcej ciekawych faktów, zapraszamy do lektury artur dziurman życie prywatne – tam czeka jeszcze więcej historii wartych oklasków na stojąco.