Burak. Czerwony, ziemisty, ponoć zdrowy. Ale czy na pewno? W dobie zielonych smoothies, matcha latte i mleka z owsa, ktoś postanowił wypromować… sok z buraka. I nie byle jaki – świeży sok z buraka. Ten ciemnoczerwony eliksir pojawił się na salonach dietetyki jako gwiazda Instagramu i ulubieniec wegan. Jednak czy świeży sok z buraków to naprawdę cud natury, czy może raczej ogrodowa pułapka chemiczna? Z kubkiem buraczanego soku w dłoni i sceptycyzmem w sercu, rozwiewamy dziś wszelkie wątpliwości.

Burak – skromny kozioł ofiarny superfoods

Chociaż na pierwszy rzut oka burak wydaje się rośliną nieco zdezorientowaną – nagle nie wiadomo, czy nadaje się do barszczu, sałatki, czy może do bidonu na siłownię – to trzeba przyznać, że zawiera w sobie cały arsenał dobroczynnych składników. Żelazo, potas, kwas foliowy, witaminy z grupy B… i jeszcze coś, o czym za chwilę. W świecie superfoods burak jest takim skromnym bohaterem drugiego planu – nie błyszczy jak jagody açai, ale robi robotę.

Wersja płynna, czyli świeży sok z buraków, to już inna historia. Wypijany na czczo ma rzekomo wzmacniać odporność, poprawiać krążenie i podnosić wytrzymałość sportową. Brzmi jak coś, co warto spróbować – jeśli oczywiście można to przeżyć, bo nie brak głosów, że świeży sok z buraków to trucizna. No właśnie, jak to z nim jest?

Nitraty, azotany i inne słowa, których nie lubimy

Sekret działania buraków tkwi w zawartych w nich nitratach – to właśnie one odpowiadają za poprawę wydolności organizmu i działanie obniżające ciśnienie. Ale ten sekret ma także ciemniejszą stronę (czy raczej ciemnoczerwoną). Azotany, przekształcane przez bakterie w jamie ustnej w azotyny, mogą pod wpływem działania kwasów w żołądku przekształcić się w nitrozoaminy. A te, jak niektórzy straszą w internecie, mogą mieć działanie kancerogenne.

W praktyce? Aby doszło do zatrucia, trzeba by pić sok z buraków litrami – codziennie, przez dłuższy czas. I najlepiej jeszcze podgrzewać go tak, by wspomóc niepożądane reakcje chemiczne. Brzmi mało apetycznie? I dobrze. Organizm ludzki (a zwłaszcza ten przeciętnie zbudowany z ciasta i kofeiny) nie jest tak łatwo oszukiwany. Wszystko w granicach rozsądku.

Czy można się zatruć burakiem?

Zaskoczymy Cię. Tak, można. Ale spokojnie! To nie tak, że buraki czekają w spiżarni, gotowe by zatruwać każdego zdrowo odżywiającego się człowieka. Problem może pojawić się przy nieprawidłowym przechowywaniu oraz spożywaniu soku zaraz po przygotowaniu. Zawarte w nim związki azotowe mogą wchodzić w reakcje z tlenem z powietrza, co tworzy niechciane toksyny. Dlatego rekomenduje się, aby świeży sok z buraków odstawić na minimum 2-3 godziny, zanim trafi do gardła. Tak, dobrze słyszysz – odstaw swój designer-smoothie na ladę i poczekaj, aż trochę się uspokoi.

Druga kwestia to osoby cierpiące na schorzenia układu pokarmowego i metaboliczne, szczególnie niewydolność nerek – w takich przypadkach świeży sok z buraków to trucizna nie w przenośni, a całkiem dosłownie. Wysoka zawartość potasu może być problematyczna, więc zanim wskoczysz na buraczaną falę, warto skonsultować się z lekarzem zamiast z influencerką na TikToku.

Buraczane mity, które warto odcedzić

Istnieje teoria, że po wypiciu soku z buraka mocz i stolec mogą nabrać różowawego koloru. To nie mit – to całkowicie normalne (jeśli nie jesteś buraczaną dziewicą, wiesz o czym mowa). Jednak to, co mniej rozpowszechnione, to fakt, że niektórzy ludzie doświadczają tzw. buraczanego kaca – uczucie oszołomienia, lekkich nudności lub zawrotów głowy. Czyżby to znak, że Planeta Burak nie jest dla każdego?

Warto też obalić przekonanie, że im więcej soku z buraków – tym lepiej. Dieta to nie hazard, a zdrowy organizm nie działa na zasadzie all in. Porcja 100-200 ml dziennie w zupełności wystarczy, by cieszyć się jego dobroczynnym wpływem. I to bez ryzyka zamiany w buraka (choć niektórzy z nas już mają odpowiedni odcień po opalaniu…)

Podsumowując: burak to nie Batman, ale i nie Joker. Pozostańmy więc gdzieś pośrodku. Pijąc świeży sok z buraków z umiarem, możesz faktycznie pomóc swojemu organizmowi – zwiększyć wytrzymałość, poprawić ciśnienie, a nawet poczuć się jak Hulk po detoksie. Ale jak to w życiu – diabeł tkwi w szczegółach. Przy nieumiejętnym przechowywaniu lub nadmiernym spożyciu nawet najzdrowszy produkt może stać się szkodliwy. Dlatego, chociaż to może brzmieć niezręcznie, zapamiętaj: świeży sok z buraków to trucizna… jeżeli nie wiesz, co robisz. Umiar i umiejętność czytania etykiet – oto Twoi nowi najlepsi przyjaciele.

Zobacz też:https://blogdlakobiet.pl/czy-swiezy-sok-z-burakow-moze-byc-trucizna/