Netflix zadomowił się w naszych salonach na dobre. Długie wieczory, niezawodne skarpetki, herbata lub wino (wedle uznania) i pilot w dłoni. I wtedy zaczyna się klasyczne: „co by tu obejrzeć…”. Zamiast krążyć bez celu w nieskończonym katalogu zagranicznych produkcji, czas zajrzeć w rodzime zakamarki platformy. Bo filmy polskie Netflix potrafią naprawdę pozytywnie zaskoczyć. A my podpowiemy, od czego zacząć, by uniknąć kolejnego oglądania tylko trailera przez dwie godziny.
„Boże Ciało” – kino z duszą i pazurem
Ten film Jana Komasy to petarda, która najpierw zaskoczy Cię fabułą, a potem zostawi z myślami na kilka dni. „Boże Ciało” opowiada historię młodego chłopaka z poprawczaka, który przez przypadek (i solidną dawkę charyzmy) udaje księdza w wiejskiej parafii. Ale spokojnie – to wcale nie komedia, choć nie brakuje sytuacyjnego humoru. To mocny dramat z głębokim przesłaniem i świetnym aktorstwem w wykonaniu Bartosza Bieleni. Do tego był nominowany do Oscara – i wcale nas to nie dziwi.
„Sala samobójców: Hejter” – taniec z siecią
Nie, to nie sequel, który psuje oryginał. To osobny film z tej samej serii, który uderza w aktualne problemy społeczne jak młot pneumatyczny. Cyberprzemoc, manipulacja w mediach, fake newsy – to wszystko znajdziesz w „Hejterze”. Jan Komasa (tak, znowu on – chłopak nie próżnuje) trzyma widza na krawędzi fotela, a Maciej Musiałowski w roli głównej prezentuje prawdziwy majstersztyk mimiki twarzy psychopaty z dużym intelektem. Kto powiedział, że filmy polskie Netflix nie mogą robić wrażenia?
„W lesie dziś nie zaśnie nikt” – horror po polsku, ale nie jak z VHS-u
Kto by pomyślał, że nad Wisłą horror taki jak trzeba da się nakręcić? A jednak! „W lesie dziś nie zaśnie nikt” to połączenie klasycznego slashera z zabawnym autoironicznym komentarzem, który dostrzegą ci widzowie, którzy nie traktują grozy śmiertelnie serio. Jest grupa młodzieży, są tajemnicze moce, jest odludna chatka – no i Jasmina Polak oraz świetnie obsadzony Wojciech Mecwaldowski. Dla fanów gatunku – obowiązkowy seans przy zgaszonym świetle (i może lepiej z kotem niż psem). Netflix sięgnął po sequel – to coś znaczy.
„Jak pokochałam gangstera” – gangsterka na różowo
Dostajesz kino gangsterskie, ale w nowej, lekko kiczowatej, bardzo stylowej polskiej wersji. Trochę jak połączenie „Scarface’a” z „Galeriankami”, tylko lepiej. Film reżyserii Macieja Kawulskiego opowiada historię Nikodema Skotarczaka – jednego z najbardziej znanych przestępców PRLu. Ale spokojnie, nie ma tu patosu i męczeństwa, za to jest sporo dystansu, blichtru i nieoczywista narracja. Jeśli chcesz zobaczyć, jak polskie kino bawi się formą, to warto rzucić okiem. Może nawet obydwoma.
„Hiacynt” – kryminał z historią
Czy można połączyć mroczny kryminał z ważnym społeczno-historycznym tłem? Można. „Hiacynt” opowiada o tajnej akcji milicji z lat 80., wymierzonej w środowisko LGBTQ+. Brzmi ciężko? Tak, ale właśnie o to chodzi. Cezary Łukaszewicz wciela się w młodego milicjanta, który zaczyna odkrywać sekrety nie tylko śledztwa, ale i własnej tożsamości. To film, który stawia pytania, nie daje prostych odpowiedzi i zostaje w głowie. I dokładnie pokazuje, że filmy polskie Netflix mają do zaoferowania coś więcej niż tylko romantyczne perypetie w rytmie disco polo (choć i takie mają swój urok).
„Broad Peak” – nie tylko dla fanów gór
Tak, to jedna z tych produkcji, które ogląda się z zapartym tchem… i czasem z zaciśniętymi zębami. „Broad Peak” przedstawia historię Macieja Berbeki – legendarnego himalaisty, którego życie było równie epickie, co bolesne. Film pełen emocji, pięknych zdjęć (góry grają tu pierwszoplanową rolę!) i dobrej gry aktorskiej w wykonaniu Ireneusza Czopa. Nawet jeśli nie odróżniasz Tatr od Himalajów – obejrzyj. To nie tylko film dla miłośników wspinaczki, ale dla każdego, kto choć raz coś w życiu przegapił… lub przeszacował swoje siły.
Polskie produkcje na Netfliksie z roku na rok prezentują coraz wyższy poziom – od dramatów z przemyślaną narracją, przez gatunkową mieszankę komedii, horrorów i kryminałów, aż po biografie i kino społeczne. Czasem jest refleksyjnie, czasem strasznie, a czasem po prostu zabawnie. Ale jedno jest pewne – polska kinematografia nie daje się nudzie. Dlatego jeśli szukasz sposobu na jakościowy seans, filmy polskie Netflix będą idealnym wyborem. A co najlepsze? Wszystko to masz na wyciągnięcie pilota.
Przeczytaj więcej na: https://mojkobiecyblog.pl/polskie-filmy-netflix-zobacz-nasz-top-najwiekszych-hitow/.