Nie musisz być gwiazdą Hollywood, by zabłysnąć — wystarczy, że zaczniesz być obecny. I nie, nie mamy tu na myśli stawiania się na spotkaniach z kamerą off i kubkiem kawy w dłoni, choć to też dobry początek. „Showing up” stało się nie tylko modnym wyrażeniem w środowisku coachingowym, ale też realną strategią na zwiększenie widoczności – tej osobistej, zawodowej i internetowej. W świecie, w którym posty znikają szybciej niż poranna kawa, a algorytmy lubią tych, którzy „są i działają” – widoczność osobista to nie wybór, to obowiązek. Brzmi groźnie? Spokojnie, będzie zabawnie, praktycznie i bardzo „do zrobienia”!
1. Zidentyfikuj swoją supermoc (nawet jeśli to umiejętność parzenia idealnej kawy)
Nie musisz być influencerem z milionem followersów, by przyciągać uwagę. Zacznij od określenia, co cię wyróżnia. Może masz fenomenalne poczucie humoru, potrafisz opowiedzieć historyjkę lepiej niż Twoja ciocia na weselu, a może masz rzadką pasję do bonsai albo robienia pizzy na zakwasie. To właśnie te elementy stanowią Twoją „supermoc” – esencję tego, co czyni Cię ciekawym. Widoczność zaczyna się od autentyczności. Udawanie kogoś innego to jak założenie peruki z Biedronki – może i coś przykrywa, ale daleko na tym nie zajedziesz.
2. Stwórz internetową wizytówkę z charakterem
Twoje profile społecznościowe to nie archiwum zdjęć z imprez (choć i one mogą się przydać), ale cyfrowa osobowość. Ustaw zdjęcie profilowe, na którym faktycznie widać Twoją twarz, a nie Twojego kota (choć, przyznajmy, są bardziej fotogeniczni). Opisz siebie w kilku zdaniach tak, by ktoś po przeczytaniu miał ochotę zaprosić Cię na kawę lub… współpracę biznesową. LinkedIn, Instagram, a może TikTok? Wybierz kanał, który najbardziej pasuje do Ciebie, ale nie bądź duchem internetowym – regularna obecność, czyli showing up, to klucz.
3. Mów, pokazuj, dziel się – regularnie i bez stresu
Ludzie lubią ludzi. Jeśli chcesz być widoczny, nie milcz. Udostępniaj swoje przemyślenia, zdjęcia z pracy, kulisy projektów, zmagania codzienności. Opowiadaj historie – nawet jeśli zaczynają się od „dostałem dziś kawę o smaku plastiku”. Angażowanie się w rozmowy, lajkowanie, komentowanie – to wszystko forma showing up. Pamiętaj jednak, że nie chodzi o ilość, ale o autentyczność. Lepiej wrzucić jeden przemyślany post tygodniowo niż siedem byle jakich selfie dziennie. No, chyba że jesteś zawodowym modelem – wtedy tego nie komentujemy.
4. Stwórz strategię działania (czyli plan, bez którego zgubisz się po tygodniu)
Okej, raz już się pokazałeś. Ludzie Cię widzą. Świetnie! Ale co dalej? Bez planu nawet piraci nie dopłyną do skarbu, a Ty nie zwiększysz swojej widoczności na dłużej. Ustal, jak często chcesz się pokazywać, jakie formy treści lubisz (video, tekst, zdjęcia?), jakie tematy poruszasz. Zastanów się, kto jest Twoją publicznością – kto ma Cię odkryć i polubić? Spisanie takiej mini-strategii to jak zrobienie pizzy z gotowym przepisem – mniej przypaleń, więcej satysfakcji.
5. Wychodź do ludzi – offline też się liczy!
Zbyt często skupiamy się tylko na tym, co online, zapominając, że showing up to także obecność w realnym życiu. Kup bilet na konferencję, zapisz się na warsztaty, porozmawiaj z kimś nowym w przerwie na kawę zamiast scrollować Instagrama. Widoczność osobista to także umiejętność mówienia „cześć” bez telefonu w ręce. Offline’owe znajomości bardzo często przeradzają się w online’owe sukcesy. A piękno spotkań na żywo? Nikt nie prosi Cię o bycie idealnym – masz się po prostu pojawić.
Podsumowując, zwiększenie własnej widoczności nie musi przypominać wspinaczki na Mount Everest w kapciach. To raczej seria małych kroków w dobrą stronę, codzienne wybory, by być bardziej „tu i teraz” – dla siebie i dla innych. Niezależnie od tego, czy próbujesz zbudować markę osobistą, czy po prostu chcesz, by świat zauważył Twoje talenty – showing up to pierwszy i najważniejszy ruch w grze o uwagę. Bądź sobą, mów głośno, pokazuj się – regularnie i z humorem.
Przeczytaj więcej na:https://blogkobiety.pl/showing-up-historia-pewnej-rzezbiarki/