Co ma wspólnego oko z brokułem?

Jeśli kiedykolwiek spojrzałeś na plakat z wyłupiastym okiem wklejonym w czoło banana i pomyślałeś „To musi być sztuka” — gratulacje, prawdopodobnie właśnie napotkałeś paczaizm. Ten osobliwy nurt sztuki współczesnej jest niczym memowy Frankenstein, który ożył i wziął świat popkultury szturmem. Jego absurdalność, kąśliwy humor i zdolność do przerabiania banału w kultową ikonę sprawiają, że nie sposób go zignorować — nawet jeśli się bardzo postaramy.

Paczaizm vs klasyczna sztuka – kiedy Mona Lisa przewraca oczami

Trudno sobie wyobrazić, że Michał Anioł, tworząc freski w Kaplicy Sykstyńskiej, przewidywał, że wieki później na ścianach zawisną prace, w których Jezus ma brokatowy różowy kaptur, a anioły noszą okulary przeciwsłoneczne. Paczaizm, będący jednym z najświeższych dzieci Internetu i kultury memów, śmieje się w twarz renesansowi, kubizmowi i wszelkim –izmom, które zachowywały resztki powagi. To sztuka ludzi znudzonych galeriami, którzy zamiast szukać głębi – wolą scrollować absurdy życia.

Kiedy ironia staje się treścią

W paczaizmie najważniejsze nie jest to, co widzisz, ale to, co czujesz, patrząc na osła z doklejonym wąsem Hegla lub pieseła ubranego w zbroję z guzików. To sztuka tak bardzo nasączona ironią, że czasem nie jesteś pewien, czy to parodia, komentarz społeczny, czy może traktat filozoficzny napisany czcionką Comic Sans. Jej nośność wynika właśnie z tego niedopowiedzenia – paczaizm pozwala każdemu być artystą, komentatorem i – przede wszystkim – osobą, która przesyła link do znajomego z dopiskiem „TO JEST GENIALNE”.

Internet – święte sanktuarium paczaizmu

Jak każda porządna sekta memiczna, paczaizm rozkwita w sieci. Strony, fora, Instagramy i grupy na Facebooku to jego naturalne siedliska. W cyfrowym oceanie paczaizm znalazł swoje statki – głównie w postaci plakatów, kolaży i „dzieł” tworzonych w Paintcie po dwóch Red Bullach. Równie popularna jest fizyczna manifestacja paczaizmu – na koszulkach, przypinkach, a nawet wystawach, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak projekt zaliczeniowy licealisty, a po drugim — jak kapitalny żart z rzeczywistości.

Paczaizm w popkulturze – krzyk epoki absurdu

Zaskoczeni? Nie powinniście być. Paczaizm przeniknął do popkultury jak złodziej w baletkach – cicho, śmiesznie, ale nieodwracalnie. Jego estetyka coraz częściej gości w kampaniach marek modowych, w teledyskach i na okładkach płyt. Znane osobistości celebrytują memiczną sztukę, ubrani w kurtki z nadrukiem cytatów z Owsiaka i grafiką przedstawiającą czosnek jako mesjasza. Przy tej estetyce bohaterowie kreskówek typu „Rick and Morty” wyglądają nagle jak realistyczni reprezentanci zdrowego rozsądku.

Paczaizm nie tylko bawi, ale i edukuje. Uczy dystansu do świata, rozbraja powagę i pozwala śmiać się z tego, co często uchodzi za zbyt poważne, by to rozebrać – dosłownie i w przenośni. Jest papierkiem lakmusowym na naszą erę cyfrowej refleksji i mignięciem okiem w stronę kultury wysokiej, która, przyznajmy to, często sama już nie wie, czy jeszcze żyje, czy po prostu siedzi w muzeum i udaje.

I chociaż wielu może stwierdzić, że paczaizm to tylko żart, warto zauważyć, że to żart bardzo na czasie. Bo jeśli sztuka współczesna ma mierzyć temperaturę społeczeństwa, to paczaizm trzyma w rękach termometr, polany majonezem i zatopiony w kisielu – i jakoś wszystko zaczyna mieć sens.

Zobacz też: https://mojkobiecyblog.pl/paczaizm-pl-serwis-z-memami-i-czarnym-humorem-czy-smieszy/