Kuba Wojewódzki to postać, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Król telewizyjnych prowokacji, samozwańczy „młody gniewny” polskich mediów i największy wielbiciel swojej osoby. Przez lata jego życie uczuciowe było równie barwne co wystrój jego programu. Liczne romanse, piękne partnerki i deklarowany brak ojcowskich planów – to wszystko sprawia, że pytanie: czy Kuba Wojewódzki ma dziecko, powraca niczym bumerang. A może – wbrew temu, co mówił – coś się jednak zmieniło?

Niedzielny tata czy wieczny kawaler?

Kuba Wojewódzki od lat kreuje się na wiecznie młodego buntownika, który bardziej kocha motocykle niż obowiązki rodzinne. Choć na swoim koncie ma liczne związki z kobietami z pierwszych stron gazet – między innymi z Anną Muchą czy Renatą Kaczoruk – żaden z nich nie zakończył się staniem przed ołtarzem. A co za tym idzie – w teorii – bezdzietnością. Jednak wśród fanów i mediów nieustannie pojawiają się spekulacje, że być może ten „wieczny chłopiec” ma jakieś tajemnice.

Plotki, insynuacje i… Instagram

Plotki o ojcostwie Wojewódzkiego pojawiały się już wielokrotnie. Kiedyś jeden z tygodników doniósł, że dziennikarz miał mieć syna z kobietą spoza show-biznesu, jednak sam zainteresowany zdementował te informacje z właściwym sobie poczuciem humoru: „Moim dzieckiem jest mój telewizor”. Ale – jak wiadomo – w show-biznesie nigdy nie mów nigdy.

Dodajmy do tego fakt, że celebryci coraz częściej dzielą się życiem rodzinnym w social mediach. Kuba jednak, w swoim Instagramowym królestwie, rzadko pokazuje coś więcej niż siebie samego, samochody, kawę i ironiczne selfie. Dziecięcych ubranek lub zdjęć z wózkiem – brak. Przypadek? A może tak dobrze ukrywana prywatność?

Sam o sobie: „Nie jestem materiałem na ojca”

W wielu wywiadach Wojewódzki często powtarzał, że nie czuje potrzeby posiadania potomstwa. Cytując jego słowa: „Nie czuję się stworzony do bycia ojcem. Jestem za egoistyczny, za leniwy, za bardzo lubię siebie.” To stanowisko przez lata wydawało się całkiem spójne – przecież nie każdy musi marzyć o rodzinie z katalogu IKEA. Jednak ostatnie plotki podsycają atmosferę tajemnicy – a jak wiadomo, im bardziej zaprzeczają, tym bardziej wierzymy, że coś jest na rzeczy.

Nowa dziewczyna i… małe zmiany?

Ostatnio media obiegła informacja, że Kuba spotyka się z młodą influencerką, znacznie młodszą od niego. Choć oboje nie potwierdzili oficjalnie związku, to pojawili się razem na kilku imprezach branżowych. Czy za młodością i miłością idą poważniejsze plany? Fani snują teorie, że być może z wiekiem i nową partnerką przyszły też nowe poglądy na życie rodzinne. Kto wie – może właśnie teraz Kuba dojrzewa do najważniejszej roli życia?

A jeśli już dojrzewa, to czy przypadkiem nie ma już potomka, o którym świat po prostu nie wie? Internet szuka odpowiedzi na pytanie: czy Kuba Wojewódzki ma dziecko, analizując każde słowo, zdjęcie i gest.

Wielka tajemnica czy tylko show?

Nie od dziś wiadomo, że Wojewódzki uwielbia grać z mediami w kotka i myszkę. Dla wielu fanów samo pytanie: czy Kuba Wojewódzki ma dziecko wydaje się wciągającym serialem, który rozgrywa się bez końcowego odcinka. A może właśnie o to chodzi – żeby zostawiać niedopowiedzenia, podsycać emocje i tym samym być nieustannie na ustach wszystkich?

Jedno jest pewne – Kuba, niezależnie od tego, czy ma potomka czy nie, doskonale wie, jak się sprzedać. W końcu niewielu potrafi zbudować swoją karierę na tym, że ciągle jesteśmy ciekawi, co zrobi lub powie w następnym odcinku swojego programu. I właśnie dlatego temat rzekomego potomstwa Wojewódzkiego tak rozpala wyobraźnię.

Na dziś dzień brak jest oficjalnych i potwierdzonych informacji, które wskazywałyby jednoznacznie, że prezenter ma dziecko. Ale czy możemy być pewni, że kiedyś nie zaskoczy nas zdjęciem „mini-Kuby” na swoim Instagramie?

Podsumowując: czy Kuba Wojewódzki ma dziecko? Na tę chwilę – oficjalnie – nie. Ale czy w świecie celebrytów „oficjalnie” znaczy „prawdziwie”? To już pytanie pozostawiamy każdemu do własnej interpretacji. Bo życie Wojewódzkiego to nieustanny performance – i możliwe, że rola taty jeszcze przed nim. Albo już dawno za nim… tylko my o tym jeszcze nie wiemy.